REPUBLIKA BEZALKOHOLOWA

Kto najpopularniejszym drinkiem w Republice Bezalkoholowej?

najpopularniejszy drink bezalkoholowy

Wyścig o fotel najpopularniejszego drinka Republiki Bezalkoholowej wkracza w decydującą fazę. W rywalizacji pozostało już tylko pięciu pretendentów, którzy szkło w szkło walczą o głosy i podniebienia wyborców. Specjalnie dla Was przybliżymy sylwetki kandydatów, którzy nadal mają szanse na zwycięstwo w plebiscycie i przejście do historii.

Tegoroczna kampania obfitowała w nieoczekiwane zwroty akcji i zaskakujące rozwiązania. Kandydaci nie przebierali w środkach walcząc o uznanie wyborców i przejęcie władzy w Republice. Ogromnym zaskoczeniem dla mediów było wycofanie się z wyścigu Cuba Libre zaraz po tym, gdy okazało się, że Panama Papers wykazały, że jej sztab wyborczy – mimo wielokrotnych zapewnień samej zainteresowanej – korzystał jednak z niedozwolonych środków finansowych wypranych w królestwie Rumu. Przypomnijmy, że niedawno Drinkowa Komisja Wyborcza dyscyplinarnie wykluczyła z wyścigu kilku pomniejszych kandydatów, którzy byli podejrzewani o kolaborację z mafią spirytusową.

Na tydzień przed wyborami temperatura sięga zenitu. Do ogłoszenia ciszy wyborczej pozostało raptem kilka dni, a sondaże nadal nie wskazują jednego faworyta do końcowego tryumfu. Szanse są wyjątkowo wyrównane, a o finalnym wyniku zadecyduje zapewne głos wyborców, którzy do tej pory nie zdecydowali, czyje nazwisko skreślą w niedzielę na karcie do głosowania.

Przedstawiamy pięciopak kandydatów, którzy ciągle biorą udział w wyścigu. Każdego z nich pokrótce przybliży Czytelnikom nasz korespondent zagraniczny .

Pomodoro jest kandydatem Partii Czerwonych. Wysokie zakola okraszone siwizną pamiętającą szczyt sławy Karela Gotta nie pozostawiają złudzeń. Pomodoro jest najstarszym i chyba najbardziej elastycznym w stawce kandydatów. Świadczy o tym fakt, że wyścigu o tytuł najpopularniejszego drinka Republiki rywalizuje niezależnie od sytemu. Jeszcze niedawno zwracał się do wyborców per „Towarzysze!”. Potrafi obiecać wszystko i wszystkim myląc przy tym populizm z popularnością. Ostatnio jego sztab wyborczy stwierdził, że Pomodoro następnego dnia po zakrapianej imprezie jest świetnym remedium na kaca. Jego niezaprzeczalnym atutem jest wyrazistość, za którą stoją: 150 ml soku pomidorowego, 1/2 limonki oraz przyprawy: sól, pieprz i tabasco według uznania. Wszystko to zmieszane razem z dodatkiem kilku kostek lodu zapewnia mu wierny elektorat, w którego skład wchodzą głównie życiowi twardziele.

Jedyna kobiet w stawce to Virgin Sex on the Beach. Kandydatka bezpartyjna, chyba, że za partię uznamy rzesze nieletnich fanów na Facebooku. Jeszcze do niedawna słynęła głównie z balansującego na granicy cenzury konta na Instagramie, po czym została miss riwiery i potraktowała poważnie swoje deklaracje zaprowadzenia pokoju na świecie i walki z wykorzystywaniem do pracy azjatyckich dzieci. Zbyt poważnie. Weszła więc do polityki i postanowiła wystartować w wyborach na najbardziej popularny drink w Republice Bezalkoholowej. Jej program składa się głównie z szerobiałego uśmiechu wygrzewającego się niezależnie od zadanego pytania na słodkiej buzi kandydatki. Taki wizerunek Virgin Sex on the Beach buduje: 40 ml syropu malinowego, 150 ml soku pomarańczowego, 150 ml soku żurawinowego, które miksuje się wraz z lodem i dekoruje plasterkiem pomarańczy. Może liczyć przede wszystkim na głosy kobiet, nie tylko feministek.

Afterglow to emerytowany generał MI6, który stare lata postanowił spędzić prażąc swój wielokrotnie uszkodzony kręgosłup w słońcu Republiki. W swoich odpowiedziach na pytania dziennikarzy regularnie zasłania się tajemnicą państwową, dlatego trudno dowiedzieć się czegoś konkretnego na temat jego programu. Wiele mówi za to postura Afterglow i typowo westminsterskie poczucie wyższości. Pomimo dość zaawansowanego wieku kandydat może nadal pochwalić się sprawnością komandosa, czym imponuje wyborcom obojga płci. Co sprawia, że sondaże dają mu duże szanse na zwycięstwo pomimo tego, że Anglik ma w zawieszeniu wyrok za recydywę prowadzenia pojazdu z kierownicą po prawej stornie? Jego zwolennicy twierdzą, że to bogate wnętrze, na które składa się: 100 ml soku ananasowego, 100 ml soku pomarańczowego, 30 ml syropu z granatu oraz 40 ml toniku. Wszystko to dokładnie wymieszane i wstrząśnięte z dodatkiem lodu daje uzależniające wręcz efekty porównywalne z five o’clock tea. Podobnie jak poprzednia kandydatka, nie ma on przynależności partyjnej, choć posiada (podobno kupioną) rekomendację partii Żółtych oraz zdjęcie ze ślubu księżnej Diany i Karola.

Kolejnym asem w talii kandydatów do tytułu najpopularniejszego drinka Republiki Bezalkoholowej jest Amazonas. Pretendent z podwójnym zapleczem partyjnym: obozu Zielonych oraz partii o korzeniach wiejskich. Na każdym możliwym kroku demonstruje swoje przywiązanie do natury i ojcowizny. Odwaga, której nauczył się w młodości jako walczący ekolog pozwala mu teraz skutecznie odnaleźć się w świecie dorosłej polityki. Jako jedyny z kandydatów ma sprecyzowany program wyborczy, który tworzą: 100 ml soku pomarańczowego, 100 ml soku ananasowego, 15 ml syropu z marakui, 5 ml syropu Blue Curacao. Wszystkie te elementy należy dobrze zmiksować z lodem, a na tak przygotowany napój nałożyć bitą śmietanę. Program refom Amazonasa przekonał już wielu wyborców. Jego elektorat rekrutuje się ponad wszelkimi podziałami i schematami, a jego orzeźwiające przemówienia przyciągają na wiece przedwyborcze tysiące. Czy to wystarczy do zgarnięcia tytułu?

W tym kwintecie egzotycznym pora na sylwetkę ostatniego, chyba najbardziej tajemniczego kandydata. Shatler’s Havanna Juicer w Republice mieszka od niedawna, a mimo to zdołał podbić już podniebienia jej obywateli. Od pierwszego dnia wyścigu twierdzi, że jego program wyborczy jest już gotowy i wystarczy dodać odrobinę lodu, by uzyskać olśniewające, natychmiastowe efekty. Dziennikarze jednego z tabloidów, którzy wkradli się do siedziby jego sztabu, podejrzeli, że za jego pakietem reform stoją skondensowane: marakuja, pomarańcza, wyciąg z soku z cytryny, brzoskwinia, słodki syrop granatowo-porzeczkowy oraz aromaty i wyciągi z innych owoców. Swoją kandydaturą owianą nimbem niedopowiedzenia i przyprawioną misternie budowanym przez PR-owe zaplecze wizerunkiem człowieka nie znającego smaku porażki Shatler’s Havanna Juicer zjednał sobie przede wszystkim tych, którzy na co dzień nie angażują się w życie polityczne i preferują gotowe rozwiązania z błyskawicznym efektem działania.

Trudno typować zwycięzcę tego osobliwego konkursu. Sondaże dają wyrównane szanse wszystkim kandydatom, a bukmacherzy tak drastycznie różnią się w swoich typach, że powoływanie się na ich predykcje byłoby równoznaczne z udaniem się do wróżki, na co redakcja poważnego dziennika nie może sobie przecież pozwolić. Faktem jest, że oferta kandydatów jest bardzo zróżnicowana – każdy z wyborców z łatwością znajdzie w niej drinka, który rozpieści jego kubki smakowe. Mało tego! Jakkolwiek ekscentrycznie nie wydawałyby się przedstawione postaci, każda z nich zyskuje przy bliższym poznaniu, do czego gorąco zachęcamy.