REPUBLIKA BEZALKOHOLOWA

O włos od zamachu stanu

guard-1129949_960_720

Mrożące krew w żyłach sceny rozegrały się w ubiegłym tygodniu w spowitej zazwyczaj senną atmosferą Republice Bezalkoholowej. Nieudany pucz generała Kaca sprawił, że niewielkim państwem zajmującym skromny archipelag wysp na Atlantyku zainteresowały się światowe agencje informacyjne.

Styczniowe wybory najpopularniejszego drinka w Republice przeszły właściwie bez echa. Tubylcy w dużej większości nie próbowali nawet udawać, że zajmują się tematem kampanii. Tutejsza konstytucja zawiera zapis, który uznaje ważność głosowania niezależnie od frekwencji, co w praktyce oznacza, że nad urnami pojawiają się jedynie krewni i znajomi, skorumpowani oraz te grupy społeczne, którym obiecano nieprzyzwoicie dużo. To jeden z niewielu przypadków we współczesnym świecie, kiedy to nowo wybrana osoba nie otrzymuje od innych głów państw żadnego listu gratulacyjnego ni maila.

Tutejsi korespondenci polityczni odnotowali, że Pomodoro po objęciu funkcji zajął się spłacaniem długów wdzięczności, które zaciągnął podczas kampanii. Za przykładem byłego premiera Włoch, zainwestował też publiczne pieniądze w prywatny wizerunek w jednej z klinik chirurgii plastycznej w centrum Mediolanu. Jego nowo nabyta partnerka w pierwszym miesiącu po wprowadzeniu się do pałacu zdążyła założyć cztery fundacje wspierające kolejno: bezpańskie psy, lasy namorzynowe, mańkutów oraz lisy arktyczne i powiększyć grono swoich fanów na Instagramie o 160%.

Trudno było oprzeć się wrażeniu, że nikt nie kontroluje tego, co dzieje się w kraju. Taki stan to woda na młyn dla różnej maści konspiratorów i wywrotowców. W wojskowe buty buntownika wszedł gen. Kac. Stary koszarowy wyga z sumiastym wąsem, który z niejednej kuchni polowej grochówkę jadał. Weteran Pustynnej Burzy i Pustynnego Miecza, a jak zdradził w wywiadzie udzielonemu Jamniczkowi jego terapeuta, osobowość neurotyczna z permanentnym poczuciem niespełnienia na polu zawodowym. Z pewnością Sigmund Freud mógłby dodać coś o generale wnioskując na podstawie jego sennych koszmarów, ale podarujmy sobie tak daleko idące spekulacje.

Faktem jest, że w piątkowy wieczór, kiedy mieszkańcy Republiki oddawali się w już w objęcia weekendu, Kac zajechał amfibią pod pałac wodza narodu i zażądał natychmiastowej rozmowy z głową państwa. Po uzyskaniu odmownej odpowiedzi, sforsował bramę pancernym pojazdem, a garstka jego przybocznych skrępowała dwóch stetryczałych strażników, którzy dorabiali do lichej emerytury jako ochroniarze to w pałacu, to w dyskoncie. Kac pełen animuszu udał się bezpośrednio do pomieszczeń zajmowanych przez Pomodoro i jego konkubinę. Zastał tam tylko tego pierwszego w galowym fraku z niemodnie przygładzaną grzywką, który zniecierpliwiony przechadzał się nerwowo w tę i we w tę co rusz zerkając na swój pozłacany zegarek. Kac, wymachując swoją wypolerowaną na specjalne okazje Berretą M9, oświadczył, że to on teraz przejmuje władzę w Republice, odwołuje prohibicję, a z półek sklepowych znikają piwo bezalkoholowe, wina bezprocentowe i drinki bezalkoholowe. Odtąd w kraju zapanują ból głowy, nudności, palące pragnienie, światłowstręt, wyrzuty sumienia, niepamięć i delirium. Zlękniony Pomodoro w przypływie zaskoczenia i bezradności zaczął robić to, co potrafi najlepiej – przymilać się i składać obietnice. Od monologu panowie przeszli do dialogu. Wojskowy był wyjątkowo łasy na przywileje, które obiecywał gospodarz pałacu. Kolejne posiadłości, oferty wykupu ziemi za bezcen i awanse w strukturze armii sprawiły, że Kac stracił nieco czujność, co w akcji nie przystoi nawet szeregowemu. Kobiecą intuicją wyczuła to Virgin Sex on the beach, która z impetem wypadła z garderoby uderzając nieproszonego gościa drążkiem na wieszaki w tył głowy. Kac padł nieprzytomny na podłogę. Pomodoro blady jak przy wręczaniu swojej pierwszej łapówki w szkole średniej nauczycielce z fizyki nie potrafił wydusić z siebie ani słowa. Sam nie wiedział, czy bardziej paraliżuje go stres związany z niedoszłym puczem, czy właśnie odkryta świadomość, że jego wybranka mogłaby przeprowadzić taki zamach w dowolnej chwili i ze znacznie lepszym efektem.

– Co się tak gapisz? Czy nie wspominałam Ci, że kiedy miałam więcej czasu chodziłam na różne szkolenia? Byłam na kursie z samoobrony. Dzwoń po policję, niech go stąd sprzątną. Dobrze, że emigranci, których zatrudniasz na czarno do remontowania pałacu nie skręcili jeszcze mojej garderoby i miałam pod ręką ten drążek. Ja wracam do malowania brwi. Za chwilę będę gotowa na ten bal u senatora, jeszcze minutka – zaordynowała Virgin Sex i wróciła do sztafirowania.

Tak oto niedokończona garderoba i darmowe szkolenia samoobrony dla bezrobotnych kobiet samotnie wychowujących dzieci finansowane z funduszy norweskich odwróciły bieg historii Republiki Bezalkoholowej.

Dla serwisu Bezalkoholowe.com z Republiki Bezalkoholowej relacjonował Jan Niewyskokowy.