ZDROWIE

Piwo bezalkoholowe jako idealny napój po ciężkim treningu

runners-635906_640

Grupowe treningi to nie tylko dbanie o własną kondycję, to również świetna okazja do integracji ze znajomymi. A jeśli integracja, to najlepiej przy piwie! Tylko zaraz, chwila, stop – jak się to ma do wpływu alkoholu na regenerację powysiłkową?

 

biegaczeWiele osób argumentuje, że dzięki piciu po treningu piwa omija się problem zakwasów. Inni gromko argumentują, że dostarcza ono witaminy z grupy B. Czy mają rację? Niezupełnie. Związku między złotym trunkiem a zakwasami zbyt dużego nie ma. Co się zaś tyczy witamin z grupy B, to owszem, zawarty w piwie chmiel dostarcza je. I są one istotne chociażby ze względu na fakt, iż ułatwiają one przetwarzać energię w organizmie. Problem w tym, że oprócz nich piwo w oczywisty sposób dostarcza również alkoholu – a wraz z nim wywołuje kilka negatywnych efektów.

 

Alkohol kontra regeneracja mięśni

Jednym z podstawowych problemów jest fakt, że spożywania procentów po cięższym treningu lub zawodach powoduje dłuższe utrzymywanie się w mięśniach kortyzolu. Ten uwalniany w czasie wysiłku (jak również stresu) hormon sprawia, że wolniej zużywa się glukoza, organizm łatwiej też sięga po zapasy tkanki tłuszczowej, rośnie też poziom sodu we krwi. I choć powszechnie wiele osób kojarzy kortyzol w sposób negatywny, to w praktyce w trakcie wyczerpujących ćwiczeń lub zawodów jego rola jest niezmiernie istotna.
po bieganiu
Problem pojawia się gdy kortyzolu jest zbyt dużo lub utrzymuje się w krwi zbyt długo. Rzecz w tym, że pod jego wpływem białka są rozbijane na aminokwasy, więc i opóźnia się odbudowa mięśni. A właśnie obecność alkoholu opóźnia obniżenie stężenia kortyzolu we krwi, tym samym spowalniając procesy regeneracyjne. Co więcej – ten sam kortyzol redukuje skuteczność nawadniania potreningowego.

 

Nie trzeba rezygnować z piwa

Z powyższego wynikałoby, że trzeba uważać z sięganiem po treningu po piwo. Co jednak począć, skoro znaczenie integracyjne tego napoju jest mocno wpisane w naszą kulturę? Ciekawym rozwiązaniem są po prostu piwa bezalkoholowe. I tutaj owszem, można podjąć dyskusję na temat ich smaku.

Rzecz w tym, że tak samo jak wśród „zwykłych” piw jedno drugiemu nierówne, tak i wśród bezalkoholowych zdarzają się różne. Również takie, które pod względem smakowym niczym nie ustępują swoim procentowym odpowiednikom. Jednocześnie jednak brak alkoholu sprawia, że można je swobodnie pić po treningu. Ba, można sięgać po nie także po np. maratonie, gdy integracja z innymi uczestnikami zawodów bywa niesamowicie inspirująca.

Piwo bezalkoholowe

Z naszej strony szczerze zachęcamy do testowania rożnych wariantów piw typu „zero-zero”. Wbrew wszelkim stereotypom przy nich również można się odprężyć po solidnym wysiłku fizycznym.